Listy do Sejmu Strona główna Sejmu

I N F O R M A C J A
o korespondencji nadesłanej do Sejmu i jego organów

w lutym 2011 r.

  1. Wśród nadesłanej korespondencji w lutym 2011 roku podejmowano tematy, które miały istotne znaczenie nie tylko dla określonych grup społecznych, ale także dla ogółu obywateli. Niektóre zagadnienia stanowią stały element tematyki nadsyłanej korespondencji, inne napływają cyklicznie, zaś pozostałe - to wystąpienia indywidualne, ale waga niektórych z nich jest na tyle istotna, że wymagają zaprezentowania.

  2. Zarejestrowano wpływ listów, w większości jednobrzmiących, zaadresowanych do Marszałka Sejmu, w sprawie ograniczenia wydatków na finansowanie kształcenia młodocianych pracowników, przewidzianego w ustawie budżetowej na rok 2011 z dnia 20 stycznia 2011 roku (Dz.U. Nr 29, poz. 150) w części dotyczącej planu finansowego Funduszu Pracy. W praktyce przejawiło się to wstrzymaniem podpisywania umów z pracodawcami o refundację wynagrodzeń, wypłacanych młodocianym pracownikom oraz składek na ubezpieczenia społeczne od refundowanych wynagrodzeń młodocianym pracownikom zatrudnionym w celu przygotowania zawodowego, w trybie i na zasadach określonych w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 26 kwietnia 2007 roku w sprawie refundowania ze środków Funduszu Pracy wynagrodzeń wypłacanych młodocianym pracownikom (Dz.U. Nr 77, poz. 518 z późn. zm.). Do refundacji z Funduszu Pracy wynagrodzeń młodocianych pracowników zobowiązane są Ochotnicze Hufce Pracy na podstawie ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 roku o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (tekst jedn. z 2008 r., Dz.U. Nr 69, poz. 415 z późn. zm.). Wykonującymi to zadanie jednostkami OHP są Wojewódzkie Komendy oraz Centra Edukacji i Pracy Młodzieży OHP. Pracodawca, zatrudniający pracowników młodocianych w celu przygotowania zawodowego, może uzyskać refundację wypłaconych im wynagrodzeń oraz opłaconych od tych wynagrodzeń składek na ubezpieczenia społeczne. Wysokość refundacji nie może jednak przekraczać wysokości ustalonego w przepisach wynagrodzenia młodocianego oraz opłacanych od tego wynagrodzenia składek na ubezpieczenia społeczne, finansowanych przez pracodawcę. Młodociani zatrudnieni w celu przygotowania zawodowego pozostają w stosunku pracy, podlegają zatem ubezpieczeniom społecznym. Kwoty wynagrodzenia stanowią więc podstawę do opłacania składek, której część opłaca pracodawca. Może on ubiegać się o refundację wynagrodzeń młodocianych i składek na ubezpieczenia społeczne od tych wynagrodzeń, o ile spełnia łącznie dwa warunki: chce zatrudnić młodocianych w zawodach określonych w wykazie zawodów ogłaszanym w wojewódzkim dzienniku urzędowym oraz spełnia warunki do prowadzenia przygotowania zawodowego w zakresie wymagań zawodowych i pedagogicznych, określonych w przepisach regulujących odbywanie przygotowania zawodowego. Miesięcznie jest to kwota ok. 130-200 złotych na jednego ucznia, w zależności od roku nauki. Pracodawca otrzymujący refundację musi zobowiązać się do zatrudniania na podstawie umowy o pracę młodocianych finansowanych z Funduszu Pracy przez 6 miesięcy po zakończeniu przygotowania zawodowego. Najwięcej wystąpień w sprawie nadesłali właściciele małych zakładów fryzjerskich, zwracając uwagę, że niestabilność systemu stwarza zagrożenie dla funkcjonowania mikro- i małych przedsiębiorstw, przy jednoczesnej konieczności zwalniania młodocianych, zamykającej im szansę nauki zawodu i zatrudnienia. Rzemieślnicy zwracają uwagę na wzrastające koszty prowadzenia zakładów i spadek zyskowności prowadzonej działalności. Zdaniem korespondentów działania państwa są krótkowzroczne i nieuczciwe, tym bardziej, że Fundusz Pracy tworzony jest ze składek pracujących, a nie z budżetu państwa. W ocenie piszących, zaistniała sytuacja jest wyrazem bagatelizowania środowiska rzemieślniczego, zwłaszcza w kontekście otwierania rynków krajów Unii Europejskiej na kształcenie młodocianych, w których wsparcie budżetu państwa w postaci ulg i przywilejów jest znaczące. W obecnej sytuacji demograficznej lokacja młodych, zdolnych kadr do innych państw grozi w dłuższej perspektywie kolejnym zachwianiem równowagi rynkowej. Nadawcy zwracają się o pilne zapobieżenie skutkom powstałej sytuacji i przemyślane unormowania w interesie polskiej gospodarki, które powinny polegać na zachęcaniu młodzieży do nauki w zawodach rzemieślniczych i robotniczych oraz do motywowania pracodawców do podejmowania się dodatkowego zadania w postaci praktycznej nauki zawodu młodych ludzi. Stąd apele środowiska rzemieślniczego o zwiększenie pozycji wydatków Funduszu Pracy przeznaczonych na finansowanie kształcenia młodych pracowników. Sprawa była przedmiotem interpelacji posła Jerzego Wenderlicha w dniu 17 stycznia 2011 roku w sprawie obcięcia funduszy na kształcenie zawodowe uczniów (nr 20129) oraz grupy posłów w dniu 2 lutego 2011 roku, skierowanej do Ministra Pracy i Polityki Społecznej (nr 20398).

  3. Grupa zawodowa pielęgniarek i położnych, pracujących na podstawie umów cywilno-prawnych, kategorycznie nie zgadza się z propozycją zawartą w rządowym projekcie ustawy o działalności leczniczej (druk 3489), w którym formą zatrudnienia jest umowa o pracę. W zbiorowych listach przedstawiciele personelu szpitalnego uzasadniają, że obecna forma pracy jest dobrowolnym wyborem zainteresowanych, dzięki któremu nie muszą poszukiwać dodatkowego zatrudnienia poza szpitalem, a jednocześnie umożliwiającym podnoszenie kwalifikacji zawodowych dzięki posiadanym środkom finansowym. Decydując samodzielnie o liczbie godzin pracy, pielęgniarki i położne uważają, że jest to dobra forma zatrudnienia. Natomiast przeciwnicy kontraktów stoją na stanowisku, że pielęgniarki przekraczają dopuszczalne normy zatrudnienia, nawet do 36 godzin pracy bez przerwy, ze szkodą dla pacjentów, zakładu pracy i własnej rodziny. Efektem długotrwałych dyżurów są, jak pisze korespondent, pomyłki, sprawy sądowe przeciwko szpitalom oraz wypadkowość. Zdaniem jednego z korespondentów, kontrakty w szpitalach, bez względu na grupę zawodową, mają znamiona umowy o pracę. Z tego powodu przeciwstawia się odhumanizowaniu zawodu pielęgniarki, mając na względzie dobro pacjenta, który nie jest produktem, zaś zmiana formy zatrudnienia z umowy o pracę na umowę kontraktową w dalszej perspektywie pozbawiłaby obywateli prawidłowej opieki zdrowotnej.

  4. Dla niektórych osób, umieszczanie ogłoszeń w miejscach publicznych, do tego celu nieprzeznaczonych, budzi uzasadnione oburzenie. W swoich wystąpieniach autorzy listów zwracają uwagę na aspekt estetyczny oraz wychowawczy. Proponują, przy okazji prac legislacyjnych nad zmianą kodeksu wykroczeń (komisyjny projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks wykroczeń, druk 3401), dokonać nowelizacji art. 63a Kodeksu wykroczeń w taki sposób, aby poszerzyć zakres odpowiedzialności o zleceniodawców niedozwolonej dystrybucji materiałów reklamowych. Bezkarność zleceniodawców wraz z bezsilnością czy niewielką skutecznością w schwytaniu na gorącym uczynku wykonawcy, skutkuje niszczeniem mienia użytku publicznego i prywatnej własności (np. rysunki trudno zmywalną farbą). Przy tej okazji zaproponowano, aby osoby odpowiedzialne za umieszczenie ogłoszenia, plakatu, afiszu, apelu, ulotki, napisu lub rysunku, bez zgody właściciela lub zarządzającego, nie tylko pokrywały koszty przywrócenia stanu poprzedniego, ale były zobowiązane do osobistego usunięcia tych skutków.

  5. W niektórych listach podnoszony jest problem ubóstwa, a nawet wykluczenia społecznego. Najczęściej nadawcami są emeryci i renciści, czasami studenci, a także osoby opiekujące się chorymi lub niepełnosprawnymi, również niepełnosprawni, ale też kredytobiorcy, którzy wpadli w spiralę zadłużenia, czy, rzadko, osoby bezdomne. Ostatnio, osoba bezdomna, z bagażem trudnych doświadczeń życiowych, takich jak odbyta kara pozbawienia wolności, zakończone leczenie odwykowe, odtrącenie przez rodzinę, tułaczka po wsiach dla dachu nad głową za pracę, zwróciła się o wskazanie możliwości wyjścia z bezdomności i realne wsparcie w powrocie do społeczeństwa. Przedstawiana przez autora listu niemoc pracowników miejskiego ośrodka pomocy społecznej, w połączeniu z obowiązującym stanem prawnym, każe, w niektórych sytuacjach, głęboko zastanowić się nad skutecznością prawa w tym zakresie, kosztami jego funkcjonowania i zakresem świadczonej faktycznej pomocy osobom w trudnej sytuacji życiowej. Kwestią najmocniej podkreślaną przez potrzebującego był brak możliwości uzyskania jakiegokolwiek lokalu do zamieszkania, jak również brak spójnej informacji dla osoby wykluczonej na temat możliwości wyjścia z bezdomności. Rozwiązaniem mogłyby okazać się punkty informacyjne, zorganizowane wspólnie przez różne podmioty odpowiedzialne za realizowanie polityki socjalnej wraz z organizacjami pozarządowymi, gdzie osoby potrzebujące uzyskałyby pomoc prawną, psychologiczną, gdzie istniałoby pośrednictwo pracy, w tym skierowanie na kurs zawodowy, a przede wszystkim pilne otrzymanie skierowania do uzyskania lokalu socjalnego (w tym celu samorządy mogłyby wynajmować pokoje w tanich hotelach) oraz pomoc rzeczową i drobną pomoc finansową. Z kolei osoby bezrobotne, zarówno bardzo młode, jak również przedstawiciele pokolenia 50 plus, uskarżali się na niemożność uzyskania zatrudnienia. O ile jeszcze pracodawcy zlecają wykonanie pracy osobom młodym, bez podpisania umowy o pracę, o tyle osoby pięćdziesięcioletnie takiej szansy nie otrzymują. W odpowiedziach pracodawców słyszą, że są za starzy na pracę etatową. Dramatyczne pytanie zadaje bezrobotny mężczyzna po 50-tce: jak żyć bez środków do życia? W związku z takimi sytuacjami, pojawiają się apele o przyjęcie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (druk 3178), przewidującego prawo do przechodzenia na emeryturę po przepracowaniu 35/40 lat odpowiednio przez kobiety i mężczyzn oraz uzyskania minimalnej emerytury. Zdarzają się też propozycje, aby prawo do proporcjonalnego świadczenia emerytalnego przysługiwało w zależności od liczby przepracowanych lat i okresu opłacania składek, z zastrzeżeniem, że zniesione zostaną wszelkie przywileje emerytalne, a miarą demokracji i sprawiedliwości społecznej powinna być zasada naliczania wysokości emerytury, jednakowa dla wszystkich grup społecznych. Przedstawiciele Uniwersytetów Trzeciego Wieku wraz z przedstawicielami Zarządu Ogólnopolskiej Federacji Uniwersytetów Trzeciego Wieku zwrócili się z prośbą o wsparcie działań w obszarze zwiększenia dostępności środków Europejskiego Funduszu Społecznego dla uniwersytetów w zakresie działalności edukacyjnej i aktywizującej osoby 50 plus w perspektywie budżetowej Unii Europejskiej na lata 2014-2020. Dzięki pomocy publicznej, stowarzyszenia, w tym Uniwersytety Trzeciego Wieku, budują swój potencjał oparty na wiedzy i przedsiębiorczości. Z kolei osoby będące na emeryturze i rencie podkreślają, że po ostatnim zwiększeniu podatku od towarów i usług faktyczny ciężar udźwignięcia jego kosztów został przerzucony przez producentów i pośredników na konsumentów. W związku z tym poszerza się obszar biedy, szczególnie w małych miastach, gdzie pozamykano często jedyne zakłady przemysłowe. Koszty utrzymania rodziny, ceny biletów na dojazd do pracy, do szkoły i na uczelnię, koszty lekarstw, prywatnych wizyt lekarskich, badań i zabiegów leczniczych, rehabilitacji, nie wspominając o profilaktyce leczniczej wskutek braku terminów w lecznictwie NFZ, stanowią najcięższe gatunkowo problemy do rozwiązania przez obywateli znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Dlatego niektórzy piszą listy do Sejmu o wsparcie finansowe na leczenie czy rehabilitację, także apele o zmianę ustawy z dnia 21 kwietnia 2005 roku o opłatach abonamentowych (Dz.U. Nr 85, poz. 728), której ostatnia nowela pozbawiła osoby utrzymujące się z renty rodzinnej prawa do zwolnienia z opłaty abonenckiej za posiadane odbiorniki radiowo-telewizyjne. W grupie nadawców borykających się z problemem mieszkaniowym znaleźli się pokrzywdzeni najemcy mieszkań tzw. zakładowych, którzy przez lata pracy współuczestniczyli w finansowaniu zakładowego budownictwa mieszkaniowego, a zostali pozbawieni prawa pierwokupu do najmowanego mieszkania. Apelują wielokrotnie o przyjęcie projektów ustaw, które naprawiłyby wyrządzoną krzywdę, tj. poselskiego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw dotyczących przekształceń własnościowych nieruchomości (druk 1224, 1224-A) oraz poselskiego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw dotyczących nabywania własności nieruchomości (druk 2275). Najemcy, potraktowani przedmiotowo, byli sprzedawani wraz z zajmowanym lokalem, zaś nabywcy, chcąc pozbyć się lokatorów, znacznie podnosili czynsze lub utrudniali korzystanie z lokalu (np. odcięcie wody, gazu). W ten sposób naruszona została konstytucyjna zasada poszanowania godności człowieka oraz równości wobec prawa - pisali korespondenci - gdyż najemcy zostali pozbawieni prawa pierwokupu zajmowanego, wypracowanego i opłacanego lokalu mieszkalnego.

  6. Zwrócono uwagę na pewien dysonans pomiędzy katalogiem nakładanych na obywateli obowiązków a brakiem ustawowych uregulowań określających maksymalne koszty za ich wykonanie. Przykładem mogą być obowiązki nałożone na właściciela lub zarządcę obiektu budowlanego ustawą z dnia 7 lipca 1994 roku Prawo budowlane (tekst jedn. z 2010 r., Dz.U. Nr 243, poz. 1623), które polegają m.in. na dokonaniu czynności kontrolnych okresowych, co najmniej raz w roku i co najmniej co pięć lat - w różnym zakresie - polegających na sprawdzeniu stanu technicznego i przydatności do użytkowania obiektu, włącznie z instalacjami i urządzeniami, przez osoby posiadające uprawnienia budowlane w stosownej specjalności. Poziom kosztów, związanych z wypełnieniem ustawowych zobowiązań, jest w ocenie korespondenta stanowczo za wysoki. Praktyka pokazuje bowiem, że podmioty świadczące usługi w wymienionym zakresie, żądają opłat niewspółmiernie wysokich w stosunku do zakresu usługi. W konsekwencji konstytucyjne prawo obywatela, że tylko ustawy mogą nakładać na niego obowiązki, jest iluzoryczne, ponieważ poziom cen za obowiązkowe usługi jest poza wpływem ustawodawcy, a to stanowi istotę możliwości wypełniania obywatelskich obowiązków. Korespondent domaga się pilnego zajęcia się sprawą.

  7. Zaniepokojenie mieszkańców województwa śląskiego wzbudza aktywność Ruchu Autonomii Śląska, dążąca - zdaniem nadawców - do rozbicia jedności mieszkańców. Jak piszą korespondenci, wbrew Konstytucji RP, aktywiści RAŚ nawołują do zmiany ustroju, wykorzystując w tym celu działania społeczne i kulturalne, tworząc z gwary sztuczny tzw. język śląski, podczas gdy mieszkańcy posługują się językiem polskim, a tylko niektórzy gwarą śląską. Zamiar wprowadzenia kosztem 50 milionów złotych gwary śląskiej, jako języka regionalnego do szkół uznano za niebezpieczny precedens służący dalszej eskalacji żądań prawnego usankcjonowania odrębności językowej i narodowej. Żonglowanie zniekształconymi faktami historycznymi, demagogicznymi hasłami żądania autonomii Śląska oraz brak wiedzy historycznej pozwala na łatwe manipulowanie, zwłaszcza młodym pokoleniem. Jeden z korespondentów zwraca uwagę na prowokację, przygotowywaną w związku z Narodowym Spisem Powszechnym. Zdaniem nadawcy autonomiści, poprzez ciąg wydarzeń i żądań, dokonali sprawdzianu, na jaką bezkarność mogą liczyć i rozpoczęli realizację przedwojennych planów. Lokalna prasa w pełni realizuje zamierzenia autonomistów, krzewiąc separatystyczne dążenia. Z oburzeniem przyjęto odstąpienie od polskiej kolorystyki na stadionie w Chorzowie. Zapowiadane wprowadzenie autonomii Śląska w 2020 roku napawa obawą o jedność i bezpieczeństwo państwa - napisał mieszkaniec Bytomia. Zażądano także sprawdzenia legalności powołania Ruchu Autonomii Śląska. Mieszkańcy proszą o niewprowadzanie nazw niemieckich w Polsce, bo Polacy czują się, jakby nie mieszkali w swoim kraju, a przecież mniejszość niemiecka ma wiele przywilejów w postaci dwujęzycznego szkolnictwa, niemieckojęzycznych mszy w kościele, dotowanej z budżetu państwa działalności kulturalnej, wydawniczej oraz informacyjnej, a także kandydowania do Sejmu i Senatu bez konieczności przekroczenia progu wyborczego. W przeszłości zwracano także uwagę na niekonstytucyjność takiego przepisu. Z niepokojem sygnalizowano, że podczas świąt narodowych nie są wywieszane polskie flagi. Przypomniano, że Polacy w RFN takich przywilejów nie mają, a asymetryczny traktat między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, podpisany w Bonn dnia 17 czerwca 1991 r. (Dz.U. 1992 nr 14 poz. 56) skutecznie uniemożliwia Polakom w RFN uzyskanie równoważnych przywilejów z powodu nieuznawania Polaków za mniejszość narodową przez władze niemieckie.

  8. W załączeniu przedstawiono podstawowe dane statystyczne o rozpatrzonej korespondencji nadesłanej do Sejmu i jego organów w lutym 2011 roku.



Opracowała:
Bożena Wyszyńska
- główny specjalista

Dane statystyczne:
Artur Gałązka
- naczelnik Wydziału Obsługi Baz Danych

Akceptował:
Zbigniew Piwoński
wicedyrektor
Biura Korespondencji i Informacji