|
I N F O R M A C J A
o korespondencji nadesłanej do Sejmu i jego organów
w kwietniu 2003 r.
- Ogólne dane o wpływie korespondencji
W Biurze Listów i Skarg zarejestrowano w kwietniu 1 266 pism, z czego 530 (41,9%) skierowanych było do Marszałka Sejmu, a 160 (12,6%) - do komisji sejmowych. Pozostałe pisma - 576 (45,5%) - adresowane były do Sejmu, Kancelarii Sejmu i jej komórek organizacyjnych.
Z internetu, jako środka przekazywania korespondencji do Sejmu, skorzystało w kwietniu 312 (24,6%) nadawców.
Od początku IV kadencji Sejmu Biuro Listów i Skarg zarejestrowało 29 736 pism, w tym 5 341 (18,0%) nadesłanych drogą elektroniczną.
- Trzeci miesiąc wpływały do Sejmu protesty przeciwko rządowemu projektowi ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw w części dotyczącej wymiaru obowiązkowych zajęć edukacyjnych w szkołach niepublicznych. Przedmiotem krytyki społecznych szkół podstawowych i gimnazjów był zapis stanowiący, że szkoła niepubliczna o uprawnieniach szkół publicznych "realizuje obowiązkowe zajęcia edukacyjne w cyklu nie krótszym oraz w wymiarze nie niższym niż określone w ramowym (tygodniowym) planie nauczania szkoły publicznej danego typu". W liście otwartym do parlamentarzystów autorzy protestów pisali z niepokojem, że taki zapis utrudni, a w pewnych sytuacjach uniemożliwi nauczanie według programów autorskich, nastawionych na rozwijanie różnorodnych talentów i zainteresowań. Biuro Listów i Skarg zarejestrowało 56 listów zbiorowych, podpisanych przez 2 317 uczniów i nauczycieli szkół niepublicznych.
- W korespondencji nie związanej z działalnością ustawodawczą Sejmu najliczniejszą grupę (ok. 20%) stanowiły pisma. w których autorzy oceniali, najczęściej bardzo krytycznie, efekty działań i niektóre decyzje prezydenta, rządu, Sejmu, a także poszczególnych polityków. Najwięcej ocen i opinii dotyczyło:
- zamiaru likwidacji Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach opracowanego przez Ministerstwo Finansów Programu Naprawy Finansów Rzeczpospolitej - stowarzyszenia działające na rzecz środowiska niepełnosprawnych i samorządy terytorialne protestowały drugi miesiąc przeciwko projektowi Ministerstwa podkreślając zasługi Funduszu w zakresie wyrównywania szans osób niepełnosprawnych, zwłaszcza na rynku pracy. Autorzy protestów podkreślali, że Fundusz po 12 latach doświadczeń i częściowym zdecentralizowaniu wydatkowania środków dopracował się wreszcie procedur nie budzących większych wątpliwości. Wiele zadań publicznych w zakresie rehabilitacji dzieci i dorosłych, zwłaszcza rehabilitacji społecznej, mogło być zrealizowanych dzięki dofinansowaniu przez PFRON. "Obecnie osobom niepełnosprawnym najbardziej liczącej się pomocy udziela właśnie PFRON. (...) Nie znamy projektowanych rozwiązań instytucjonalnych i prawnych, które mają realizować pomoc osobom niepełnosprawnym w sposób bardziej efektywny niż robi to PFRON." - napisał przewodniczący zarządu głównego Polskiego Związku Niewidomych. Autorzy protestów obawiają się przeniesienia wszystkich środków finansowych i zadań realizowanych obecnie przez PFRON na poziom samorządu lokalnego, ponieważ - jak wynika z ich doświadczeń i obserwacji - potrzeby osób niepełnosprawnych nie należą do priorytetowych dla większości samorządów. Inne obawy korespondentów wiązały się ze sprawami administracyjnymi i kadrowymi - "Jeżeli samorządy miałyby przejąć kompetencje w pozyskiwaniu (ściąganiu) zobowiązań finansowych z różnych instytucji, to wydaje się nam, że pan minister (...) musiałby rozbudować i przygotować nową armię ludzi do zadań, które PFRON od kilkunastu lat wykonuje." (Warszawskie Koło Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz osób z Upośledzeniem Umysłowym);
- sytuacji w rolnictwie - gminne i powiatowe organy samorządu terytorialnego kierowały pod adresem Sejmu i rządu apele o zmianę polityki rolnej, a zwłaszcza o zapewnienie opłacalnych cen produktów rolnych przy jednoczesnym kontrolowanym imporcie żywności. Wszyscy autorzy pisali o "drastycznym obniżeniu się poziomu życia ludności na wsi", na co największy wpływ, ich zdaniem, ma znaczny spadek cen skupu produkcji rolniczej oraz ograniczony wewnętrzny popyt na krajową żywność spowodowany z jednej strony bezrobociem, z drugiej - niekontrolowanym importem żywności;
- kampanii referendalnej - korespondenci bardzo krytycznie odnosili się do wypowiedzi polityków agitujących na rzecz naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Ich zdaniem kampania jest niewłaściwa i irytująca z dwóch zasadniczych powodów:
- politycy przekonujący do głosowania na "tak" są mało wiarygodni - troszczą się wyłącznie o swój interes a nie dobro kraju i obywateli, o czym świadczą m.in. ujawniane afery gospodarcze, korupcyjne, ścisłe związki polityków z biznesem. Są poza tym zainteresowani stanowiskami w Brukseli i korzyściami finansowymi związanymi z członkostwem Polski w UE,
- argumenty przemawiające za naszą integracją z UE, przedstawiane obywatelom w ramach kampanii referendalnej, są zbyt ogólnikowe i optymistyczne - korespondenci wyrażali obawy, że konkretne zapisy Traktatu Akcesyjnego mogą się okazać niekorzystne dla Polski. Ponadto, irytowały argumenty polityków dotyczące możliwości podróżowania bez ograniczeń po Europie i znalezienia pracy w krajach UE. "Samo członkostwo w UE nie rozwiąże naszych największych problemów - biedy i bezrobocia. Zamiast długiego "ble, ble, ble" chcemy słyszeć budujące i konkretne propozycje, jak polepszyć w kraju nasze życie." - napisała korespondentka z Piły. Większość korespondentów obawia się znacznego wzrostu cen po naszym wejściu do Unii Europejskiej;
- stanowiska Polski w sprawie Iraku - czwarty miesiąc wpływały do Sejmu protesty przeciwko zaangażowaniu państwa polskiego w akcję militarną w Iraku. Politykom, którzy podjęli decyzję o udziale polskich żołnierzy w operacji w Iraku zarzucano najczęściej: naruszenie Konstytucji RP i prawa międzynarodowego, pominięcie parlamentu, uwikłanie Polski w wątpliwy moralnie konflikt, bezkrytyczne i bezwarunkowe poparcie stanowiska USA, a przede wszystkim zlekceważenie opinii społeczeństwa. "Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu i przy podejmowaniu szczególnie kontrowersyjnych decyzji w demokratycznym państwie prawnym należy stanowisko Narodu co najmniej poważać. Woluntarystyczne stanowisko Prezydenta RP wywołało powszechne oburzenie, miało bowiem kontrowersyjny charakter wobec opinii społeczeństwa polskiego, światowego, a także Stolicy Apostolskiej." - napisał korespondent z Otwocka. W kwietniowej korespondencji pojawiły się również, poza wyżej wymienionymi, nowe argumenty przemawiające przeciw udziałowi Polski w irackiej operacji:
- pogorszenie stosunków międzynarodowych Polski, zwłaszcza z państwami ważnymi dla procesu integracji Europy, dobrego sąsiedztwa i wymiany handlowej - korespondenci wymieniali w tym kontekście najczęściej Niemcy, Francję, Rosję i kraje arabskie:
- "Prezydent RP w imię niejasnych dla społeczeństwa polskiego interesów podjął błędne od strony politycznej i ekonomicznej decyzje, dopuszczając tym samym do skłócenia Polski z najważniejszymi państwami sąsiedzkimi, tj. Niemcami i Rosją, a co gorsza do możliwości ich porozumienia się ponad głową Polski. Ponadto Polska traci możliwość rozwoju tradycyjnej współpracy gospodarczej z krajami arabskimi oraz może zaprzepaścić zarysowane perspektywy współpracy gospodarczej z Chinami." (korespondenci z Bielska-Białej),
- "(...) bo albo chcemy wejść do Europy ze wszystkimi jej wadami, albo stać się wyrzutkiem i ślepym poddanym supermocarstwa, którego doktryna zniszczyła nas gospodarczo i które nas coraz bardziej uzależnia finansowo i politycznie. Jest zastanawiające, dlaczego tak nisko jesteśmy oceniani przez narody Europy." (korespondent z Jaworzna),
- obciążenie budżetu państwa kosztami operacji wojskowej:
- "Istotne środki budżetowe zostały wyasygnowane zamiast na potrzeby społeczno-gospodarcze na awanturę wojenną w imię obcych interesów imperialnych (korespondent z Koszalina),
- "Polska tonie w długach, a tu zafundowano nam nowe wydatki, za które może by się dało stworzyć kilkaset miejsc pracy." (korespondent z Łodzi);
- działalności sejmowej komisji śledczej w tzw. sprawie Rywina - w kwietniu nasiliły się, w porównaniu z korespondencją marcową, głosy krytyczne wobec sejmowej komisji śledczej. Podczas gdy w lutym znaczna część korespondentów wyrażała spory optymizm co do możliwości wyjaśnienia tzw. sprawy Rywina, w kwietniu takich głosów już nie odnotowano. Zdaniem korespondentów, sprawa nie może być wyjaśniona, ponieważ świadkowie robią wszystko, by prawdę ukryć. Dotyczy to zarówno przesłuchiwanych polityków, jak i osób związanych z mediami. "(...) średnio inteligentny człowiek może odnieść wrażenie, że działania komisji zmierzają donikąd. Wszyscy zeznający, co widać gołym okiem, kręcą jak tylko mogą. Nie wierzę absolutnie nikomu, ani z prawa, ani z lewa." - napisał korespondent z Warszawy. Inna przyczyna niewiary korespondentów w skuteczność pracy komisji wynika z ich oceny sposobu prowadzenia przesłuchań przez jej członków. Do najczęstszych zarzutów stawianych członkom komisji należało: zbyt długie przesłuchiwanie świadków, powtarzanie pytań, stronniczość polityczna, napastliwość wobec świadków, niekompetencja. Niektórzy korespondenci wysuwali nawet podejrzenia, że posłowie specjalnie przedłużają czas przesłuchań, by więcej zarobić na udziale w pracach komisji: "W związku z tym, że nie widać końca prac komisji, pytam, czy członkowie tego gremium pracują "na dniówkę", czy "na akord", bo - jak wiemy - pracując na dniówkę przeciąga się maksymalnie swój czas pracy, by jak najwięcej zarobić?" - pytał korespondent z Gdyni. Część korespondentów zarzuciła posłom, że przy okazji transmisji TVP z posiedzeń prowadzą wyborczą kampanię, autoreklamę, walkę polityczną - "Większość posłów natychmiast po zabraniu głosu traci z oczu cel przesłuchań i zaczyna występy, nie licząc się zupełnie z czasem i kosztami, które przecież pokrywają podatnicy." - napisał korespondent z Wrocławia. Najwięcej słów krytyki padło, podobnie jak w marcu, pod adresem posła Zbigniewa Ziobro, zwłaszcza po posiedzeniu komisji, na którym przesłuchiwany był premier Leszek Miller. Poseł Jan Maria Rokita, który poprzednio był pozytywnie odbierany przez część korespondentów, znacznie stracił po słownej potyczce z marszałkiem Senatu Longinem Pastusiakiem. Większość korespondentów apelowała do marszałka Sejmu o rozwiązanie komisji i zakończenie tego - jak pisali - "kabaretu", "żałosnego widowiska" "szopki", "cyrku", itp.
- W załączeniu do niniejszej informacji przedstawiamy porównawcze dane statystyczne o wpływie korespondencji do Sejmu i jego organów w marcu i kwietniu 2003 r.

Opracowała:
Grażyna Zakrzewska
gł. specjalista
w Biurze Listów i Skarg
Akceptował:
Zbigniew Dudkiewicz
dyrektor
Biura Listów i Skarg
|
|
|
|